Raz było gorzej, raz lepiej, powiedzmy sobie szczerze: nie lubię się uczyć. Muszę wam jednak przyznać, że trochę osiągnęłam. Największym sześciem było dostanie statuetki Czerwonej Róży za najlepsze zachowanie ( matko, czemu ja?) . W klasie było smutno, wszyscy żegnali się, płąkali lub (jak ja) radośnie gadali o planach na wakacje. Mimo tego, gdy wychodziłam z klasy zanieść papiery do gimnazjum, byłam trochę przybita.
Ale są wakacje! Na to czekałam 10 miesięcy!
A teraz powspominajmy razem ten rok szkolny :)
WRZESIEŃ- początek końca :) Pojechałam na tydzień do Skarżyska, gdy mój tata brał 2 raz ślub.
PAŹDZIERNIK- deszczowo ...
LISTOPAD- cieszyłam się, bo niedługo święta!
GRUDZIEŃ- nadeszło Boże Narodzenie i ponowna wizyta w rodzinnych stronach
STYCZEŃ- nowy rok 2015 i tutaj nauczyciele zaczęli nam przypominać o egzaminach
LUTY- moje urodziny i to chyba tyle :)
MARZEC- głupie testy depczą nam po piętach
KWIECIEŃ- no i testy 6 klas, oczywiście...
MAJ- a raczej jego koniec- wycieczka do Kulki
CZERWIEC- no...i to chyba już koniec...
PS dzisiaj zamówiłam mangę death Note! A, no i jadę dzisija na konie, wiec może zrobię niebawem jakiegoś posta tematycznego.


